Pokazywanie postów oznaczonych etykietą esej. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą esej. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Moment niedźwiedzia

Olga Tokarczuk to jedna z moich ulubionych pisarek. Szczególnie cenię ją za piękny, poetycki wręcz, język, jakim się posługuje oraz za to, że często wykorzystuje go do opisania niezwykłego miejsca na ziemi, jakim jest Kotlina Kłodzka.  Nie przykładam natomiast większej wagi do poglądów i przekonań autorki. Tymczasem „Moment niedźwiedzia” właśnie łączy w sobie wszystkie te trzy elementy.

Jest to zbiór esejów (drukowanych wcześniej w różnych pismach lub wygłaszanych w formie przemówień z różnych okazji) podzielonych na trzy części. Część pierwsza zatytułowana „Heterotopie” to eseje ujawniające światopogląd autorki. Jeżeli trzeba by go gdzieś przyporządkować (choć na pewno sama autorka nie chciałaby być nigdzie szufladkowana), to można powiedzieć, że jest to światopogląd lewicujący. Nie bez powodu książka ta została wydana nakładem wydawnictwa Krytyki Politycznej. Tylko częściowo zgadzam się z niektórymi poglądami p. Tokarczuk, co jednak nie przeszkadzało mi cieszyć się lekturą esejów z tej pierwszej części, ponieważ zmuszają one czytelnika do pewnego wysiłku intelektualnego. Podsuwają nowatorskie, może czasem szokujące pomysły (heterotopia oznacza tu rodzaj alternatywnej rzeczywistości, w której wszystkie reguły [szczególnie społeczne] są inne niż te, do których jesteśmy przyzwyczajeni), każą zastanowić się nad innym punktem widzenia choćby był bardzo odmienny od naszego.

Druga część „Pliki podróżne” to kolekcja krótkich impresji i spostrzeżeń z różnych stron świata. Tutaj na pierwszy plan wysuwa się umiejętność wychwytywania takich skrawków rzeczywistości, które często przechodzą niezauważone, a z których jednak można wysnuć jakieś ważne przemyślenia. Bardzo podobała mi się ta część.

Trzecia część zbioru, zatytułowana „Pstrąg w migdałach”, to opowieści o ojczyźnie w szerokim tego słowa znaczeniu: jest tu mowa i o języku polskim, i o zbiorowości narodowej w obliczu tragedii, ale przede wszystkim o Małej Ojczyźnie autorki, którą jest Dolny Śląsk.  Tutaj muszę się przyznać, że duża część mojej sympatii do Olgi Tokarczuk i jej twórczości opiera się na zupełnie subiektywnej podstawie: otóż, sama pochodzę z Dolnego Śląska i uważam, że nikt tak jak Olga Tokarczuk nie potrafi oddać charakteru, niesamowitości i tajemniczości tego miejsca oraz pewnego niepokoju, który mi towarzyszy, kiedy o nim myślę. Najpełniej zostało to oddane w książce „Dom dzienny, dom nocny”, ale przebija również z tych końcowych tekstów „Momentu niedźwiedzia”. Nie mogę też pominąć języka, którym posługuje się autorka, a który zachwyca swoją poetyckością: „Odra miała starsza siostrę. Takie siostry biorą się ze zmiany nurtu rzeki, kiedy meander oddziela się od głównego koryta. Tak mi wyjaśnił ojciec. (…) Stara Odra nie przypominała już rzeki, zatrzymała się, zamyśliła. Porosły ją rośliny, a wieczorami parowała wyczerpana, unosząc w powietrze wszystkie swoje cierpko-wilgotne zapachy. Tak zrozumiałam wtedy starość – to ustanie w ruchu i spokojne niewyobrażalne bogactwo.” (s. 155)

Chciałabym napisać na koniec, że gorąco polecam każdemu, ale nie mogę tego zrobić. Rozumiem, że nie każdemu ta książka może przypaść do gustu, tym bardziej, że otwierająca ją część może zostać odebrana jako dość kontrowersyjna. Komu więc polecam „Moment niedźwiedzia”? Na pewno wszystkim, który bliski jest światopogląd prezentowany przez środowisko Krytyki Politycznej, oraz wszystkim miłośnikom twórczości Olgi Tokarczuk. Jednak nie jestem pewna, czy jest to dobra książka na pierwsze spotkanie z tą autorką.

Tytuł: Moment niedźwiedzia
Autor: Olga Tokarczuk
Wydawnictwo: Wydawnictwo Krytyki Politycznej
Rok wydania: 2012

Stron: 192

piątek, 7 września 2012

Nieśmiertelność


Co za wspaniała książka! Sięgnęłam po nią skuszona piękną okładką („Apollo i Dafne” Berniniego), ale tytuł napawał mnie lekkim sceptycyzmem. Niepotrzebnie. „Nieśmiertelność” ma podtytuł „Prometejski sen medycyny” i to właśnie ten podtytuł najlepiej oddaje treść książki. Nieżyjący już profesor Andrzej Szczeklik snuje wspaniałą opowieść o medycynie, jej rozwoju, meandrach i aspiracjach. Zaczyna od starożytności i, oczywiście, Hipokratesa, pojawiają się też starożytni Egipcjanie i Aztekowie. Jest i Karol Darwin, i Matka Teresa. A kończy na in vitro i komórkach macierzystych. Opowiada, jak na jego oczach rozwijała i nadal rozwija się medycyna. 

A przy tym dokonuje zaskakujących porównań jak na przykład to: „Kiedy do astronoma i biologa dołącza lekarz, słucha z podziwem dziejów wszechświata, historii życia. Myśli, jak wysnuć z nich wiedzę o przyszłości, na którą czeka człowiek chory. Musi bowiem, niby Cyganka, wywróżyć mu jego przyszłość, czyli mówiąc uczenie – przedstawić rokowanie. Innymi słowy, postawić horoskop. Z czego? (…) Współczesny lekarz, stawiając horoskop, coraz częściej sięga do zapisu DNA chorego.” („Nieśmiertelność. Prometejski sen medycyny.” Andrzej Szczeklik, wyd. Znak 2012, s. 59)

Albo w rozdziale „Muzyka w nas” ze znawstwem muzyka opisuje dźwięki, jakie można usłyszeć wewnątrz ludzkiego ciała: „I każda choroba zastawek serca ma swoją muzykę. A kiedy pęknie nitka ścięgnista, napinająca zastawkę, krew targając ją, wzbudzi głośny ton muzyczny – buczenie struny kontrabasu. (…) Gdy zaś serce trze swoją powierzchnią o odkształcony zapalnie worek osierdziowy, który je w sobie zamyka, powstaje głośny szorstki szmer; pokrywa tony, niesie się wysoko niby papier ścierny trący o żelazo.” (tamże, s. 86)

Profesor używa pięknej polszczyzny, naturalnie i z lekkością wprowadza dygresje i poetyckie wręcz metafory. Pozostawia czytelnika pod ogromnym wrażeniem swojej wiedzy i erudycji. Ta książka była dla mnie, że tak górnolotnie powiem, jak powiew świeżego powietrza. Tak dawno nie czytałam równie wszechstronnej książki, która by łączyła w sobie zarówno wiedzę, jak i bogactwo i piękno języka. 

Na podkreślenie też zasługuje szata graficzna. Piękna okładka to dopiero początek. Każdy rozdział jest opatrzony kolorową reprodukcją obrazu nawiązującego do treści rozdziału. Tytuły rozdziałów są w kolorze ciemnoczerwonym dodatkowo ozdobione niewielką ryciną. Naprawdę ma się poczucie obcowania ze sztuką w szerokim znaczeniu.

To jest na pewno książka, którą powinien przeczytać każdy lekarz, każdy student medycyny, każdy licealista planujący zostać lekarzem. Ale także każdy humanista w prawdziwym tego słowa znaczeniu.

Tytuł: „Nieśmiertelność. Prometejski sen medycyny”
Autor: Andrzej Szczeklik
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania : 2012
Liczba stron: 176